Samolotem na narty

Samolotem na narty

Odwieczny problem – pchać się do Austrii czy Francji samochodem z nartami czy wybrać samolot?

Niestety – w drugiej opcji nie bardzo jest jak zabrać cały sprzęt narciarski – a bynajmniej jak już się zdecydujemy – to będzie to trochę kosztować. Trochę – nie mało. Jeszcze narty nartami – ale dodatkowo cała ta masa ciuchów i buty narciarskie, a do tego kask – tworzą nad-bagaż dla każdego…

Z drugiej strony – nie wszyscy lubią jeździć po 20 godzin samochodem i czasem taka wyprawa to zdecydowanie za dużo niedogodności w stosunku do plusów, jakie dają stoki za granicą:) Nie dla wszystkich oczywiście – bo znam takich, którzy co drugi tydzień jeźdzą do Austrii na przedłużone o jeden dzień weekendy i są bardzo zadowoleni. Pewnie do wszystkiego też można się przyzwyczaić i człowiek już potem tego nie rozważa w kategoriach całego dnia spędzonego w samochodzie.

Ale jak ma się dzieci i chce się im zapewnić rozrywkę – to też trzeba niestety patrzeć na takie rzeczy jak czas podróży. Bo może się okazać, że poziom marudzenia w drodze do – zespsuje nam wyjazd, a poziom marudzenia po wyjeździe sprawi – że przyjedziemy bardziej zmęczeni, niż wyjeżdżaliśmy.

Jest jeszcze sposób na kuriera. Można spakować cały swój sprzęt i go wysłać w miejsce, gdzie będziemy mieć kwaterę. Wychodzi to dużo taniej niż torby rejestrowane w przypadku samolotów – więc problem bagażu rozwiązany i można się przelecieć na narty;) Można? Można!