Spadek

Spadek

Mieliśmy dostać spadek po babci. Wszystko było wcześniej ustalone. U nas ogólnie była bardzo pogmatwana sytuacja, bo babcia umierała na raka, a w międzyczasie razem z dziadkiem budowali dom na wsi. Ostatecznie, babcia zdecydowała, że spadek dostaniemy my, z uwagi na to, że moja mama, a jej synowa się nią cały czas opiekowała. Osoba chora na raka wymaga stałej opieki, a zajmować się kimś takim wcale nie jest łatwo. A to trzeba umyć, to przebrać, przewinąć, gotować specjalne jedzenie, podawać płyny, no i wsparcie psychologiczne… Moja mama dawała radę, ciotka – córka mojej babci wolała za to pojechać na narty w góry z rodziną, niż odwiedzić matkę, moja druga ciocia raz na dwa tygodnie przyjechała, umyła talerze i to było wszystko. W sumie – słusznie. W każdym razie babcia szybko zdecydowała się na podpisanie jakiegoś dokumentu odnośnie spadku, w którym sama zechciała wszystko przepisać nam. Tak zrobiła. Była pani notariusz, zebrała podpisy i załatwione. Dziś jest ok, tyle, że rodzina próbowała sądzić się z nami, jako, że coś tam niby wyłudziliśmy. Dobry adwokat, załatwi wszystko. Ten akurat pomógł szybko przez wszystko przejść i po problemie. Tu jej strona: http://laskowska.org.pl/sprawy-spadkowe/